W cywilizacji zachodniej od szeregu lat toczy się debata na temat ludzkiej seksualności. Dotyczy ona takich zagadnień jak tożsamość płciowa – na ile ktoś jest/czuje się kobietą lub mężczyzną, a także kwestii preferowanych obiektów seksualnych – na ile są one podobne, a na ile różne od mnie. W debacie do pewnego stopnia są wykorzystywane badania naukowe o rozmaitym charakterze. Jednak w dużej mierze toczy się ona w oparciu o indywidualne świadectwa lub opinie stron sporu. Jedna z podstawowych poruszanych kwestii brzmi: na ile nasze preferencje seksualne ulegają zmianom w ciągu życia, a na ile są stabilne, czy wręcz niezmienne, niemodyfikowalne. Ważnym przyczynkiem w tej dyskusji może stać się historia utytułowanego naukowca, genetyka o światowej sławie, wspomnianego w tytule – Svante Pääbo. Od wielu lat jest on kierownikiem Zakładu Genetyki Instytutu Maxa Plancka w Lipsku. Wsławił się bardzo rzetelnymi i wnoszącymi dużo do naszej wiedzy o genomie człowieka badaniami nad genami neandertalczyków. Opisał je szczegółowo w książce pt. „Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów.” W losy badań, które doprowadziły do odkrycia, że wielu z nas ma w sobie część genów neandertalczyków, wplótł wzmianki o swojej własnej historii życia. Pozwolę je sobie tutaj przytoczyć.

Rysunek 1. Svante Pääbo. (Attribution: The Royal Society. This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported license.)

Urodził się w 1955 roku jako nieślubne dziecko znanego biochemika, laureata nagrody Nobla z 1982 roku – Suna Bergstroema, jednego z odkrywców prostaglandyn (str. 247). Relacja z ojcem, prowadzącym przez lata podwójne życie, pomiędzy dwiema rodzinami, które wzajemnie o sobie nie wiedziały (str. 124), zostawiła uczucie niedosytu i głębokiego smutku. Dojrzewając odkrył swoje homoerotyczne/seksualne preferencje i przez szereg kolejnych lat prowadził życie seksualne z mężczyznami, oni go przede wszystkim pociągali, był też zaangażowany w działalność społeczną na rzecz osób chorujących na AIDS (str.123). Pierwszy poważniejszy, choć krótkotrwały związek z kobietą miał miejsce w 1989 roku (str. 69). Nadal jednak górowało przekonanie o wyraźnie dominujących homoseksualnych preferencjach. Odkrycie heteroseksualnej części swojej seksualności nastąpiło relatywnie późno w 1996 roku, kiedy Pääbo miał 41 lat. Jego koleżanka z pracy, którą poznał kilka lat wcześniej i która niespecjalnie zwróciła wówczas jego uwagę, teraz zafascynowała go do tego stopnia, że nie tylko wdał się z nią w romans, ale postanowił się z nią związać. Sprawę komplikował fakt, że była mężatką i matką dwójki dzieci. Nie chcąc powielać wspomnianych wyżej zachowań swojego ojca, zdecydował się na ujawnienie relacji. Jego partnerka zdecydowała o zakończeniu dotychczasowego związku i związaniu się z Pääbo. W 2005 roku urodził się im syn Rune, a w 2008 roku zawarli związek małżeński (str. 221). Chcąc inaczej budować relację z synem, niż to robił jego ojciec, starał się poświęcać mu więcej czasu i towarzyszyć w jego dorastaniu (str. 247).

To są w zasadzie wszystkie wyłowione przeze mnie istotne informacje na temat życiorysu Svante Pääbo, które zawarł w swojej książce. Z powszechnie dostępnych w internecie danych na jego temat można się dowiedzieć, że nadal żyje w dotychczasowym związku oraz, że w międzyczasie urodziła mu się córka.

Co wynika z tej historii dla naszych rozważań?

Po pierwsze, że można żyć przez dużą część swojego życia – 41 lat, będąc przekonanym o swoich jednoznacznych preferencjach seksualnych i nagle odkryć, że rzeczywistość jest inna, niż nam się wydawało. Innymi słowy na przykładzie Svante Pääbo można udowodnić tezę, że przynajmniej u części ludzi preferencje seksualne mają charakter dynamiczny i mogą ulegać istotnym zmianom w trakcie życia osobniczego.

Po drugie, że odkrycie swojej heteroseksualnej części może mieć charakter trwały i doprowadzić do stworzenia stabilnego, funkcjonującego przez wiele lat związku.

Po trzecie, że do tych zmian może dochodzić spontanicznie poza jakimkolwiek kontekstem terapeutycznym, presją otoczenia, czy też uwarunkowaniami religijnymi.

Opisane zjawiska każą się przyjrzeć bliżej koncepcji orientacji seksualnej. No bo jeśli mogło się wydarzyć coś takiego, co spotkało Svante, to może założenia o stabilności, niezmienności orientacji seksualnej, przynajmniej w części przypadków nie odpowiadają rzeczywistości. W zasadzie, z logicznego punktu widzenia, mamy tutaj do rozpatrzenia dwie możliwości. Albo w ogóle koncepcja orientacji seksualnej budzi wątpliwości i wymaga przemyślenia, na co wskazuje zarówno Zbigniew Lew-Starowicz, jak też teoretycy queer [Whisman; Rosenbluth]. Albo nie powinniśmy mówić o homoseksualizmie tylko, w liczbie mnogiej, o homoseksualizmach, z których jedne byłyby warunkowane wcześniej, inne później, jedne zależałyby bardziej od czynników biologicznych/genetycznych, inne od czynników psychospołecznych/środowiskowych, jedne byłby bardziej, inne mniej stabilne. Innymi słowy warto zobaczyć złożoność zjawiska.

Koncepcją, która mogłaby się okazać w pewnym stopniu tutaj użyteczna, jest teoria polifonicznego/dialogowego ja Huberta Hermansa. Zakłada ona, że nasz świat wewnątrzpsychiczny nie jest monolitem, tylko zbiorem części, „głosów” czy to reprezentujących nasze ważne części – wewnętrzne dziecko, wewnętrzny krytyk, czy to będących uwewnętrznionymi reprezentacjami obiektów zewnętrznych – pochodzących głównie od ważnych dla nas osób. W ten sam sposób można rozumieć obszar seksualności – nie jako coś jednolitego i niezmiennego, ale jako żywą, dynamiczną, wewnętrznie zróżnicowaną przestrzeń. Już w poglądach Zygmunta Freuda można odnaleźć, podtrzymaną później przez wielu innych badaczy i terapeutów, obserwację, że ludzka seksualność ma charakter kontinuum. Kontinuum rozpiętym pomiędzy biegunem homo- i heteroseksualnym. Różne wydarzenia życiowe, choćby związane z ograniczeniem/uniemożliwieniem kontaktu z osobami przeciwnej płci – np. pobyt w więzieniu, czy obozie jenieckim sprawiają, że człowiek podejmuje działania o charakterze homoseksualnym/homoerotycznym. Po zakończeniu izolacji istnieje możliwość powrotu do poprzednich, heteroseksualnych aktywności. Znakomity literacki opis tych zjawisk przedstawił James Clavell w „Królu szczurów”. Używając koncepcji Huberta Hermansa możemy mówić nie tylko o kontinuum, ale także o wielogłosie w obrębie ludzkiej seksualności – mamy tu części mniej/bardzie perwersyjne, części, które w większym lub mniejszym stopniu łączą seksualność z bliskością.

Pojawia się kwestia, w jakim stopniu te części są autonomiczne – włączają się i wyłączają pod wpływem bodźców środowiska, a w jakim stopniu podlegają naszym decyzjom. Sprawa jest niejednoznaczna i wymaga uważności, ale można znaleźć wyniki badań, które wskazują na to, że orientacja seksualna (wygaszanie i wzmacnianie poszczególnych części naszej seksualności) podlega w pewnym stopniu naszym decyzjom. Badania takie mają również charakter ilościowy [Whisman; Rosenbluth].

Przypadek Svante Pääbo ma jednak jeszcze inny charakter. Z opisu budowania relacji wynika, że nie tyle była to kwestia ważenia racji, chęci zmian w tym zakresie, podejmowania decyzji. Wskazuje raczej na gwałtowną zmianę – odkrycie, które ukazując nowe przestrzenie sprawia, że nic już nie będzie takie, jak do tej pory. Tak jakby jakaś, do tej pory niedostępna, część naszego ja, uległa aktywizacji.

Jakie płyną praktyczne wnioski z tych rozważań?

Po pierwsze można mieć wątpliwości, co do wprowadzanych w szeregu krajów zakazów dotyczących terapii reparatywnej. No bo jeśli może dojść do uruchomienia potencjału heteroseksualnego spontanicznie, bez terapii, czy też w ramach terapii nie ukierunkowanej na zmianę w tym obszarze [Drozdowski], to dlaczego nie miałoby dochodzić do takich zmian w sposób planowy, celowany, jeśli taka jest chęć pacjenta?

Po drugie, odkrycie, że w każdym z nas jest jakaś część „homo”, mniej lub bardziej aktywna, i „hetero” mniej lub bardzie aktywna, może sprawić, że zmniejszeniu ulegnie lęk, poczucie wzajemnego odrzucenia i niechęci.

Wreszcie po trzecie, może analiza złożoności naszego wnętrza w tym obszarze, obszarze seksualności, pozwoli na lepsze zrozumienia całej natury człowieka. Aby jednak tak się mogło stać, niezbędna jest rzeczowa dyskusja, oparta w większym stopniu na faktach, w mniejszym na emocjach, aby nie tylko lepiej rozumieć nasze życie wewnętrzne, ale także skuteczniej je integrować i harmonizować, czego Państwu i sobie życzę.

Vera Whisman: Queer By Choice: Lesbians, Gay Men, and The Politics of Identity. New York: Routledge, 1996, s. 129. ISBN 978-0-415-91015-6.

Susan Rosenbluth. Is Sexual Orientation a Matter of Choice?. „Psychology of Women Quarterly”. 21 (4), s. 595–610, 1997. DOI10.1111/j.1471-6402.1997.tb00133.x.