Odbiorca bardziej zaawansowany wiekiem mógł się już zetknąć z tym terminem – „polityka paszportowa”. Otóż byłe mocarstwa komunistyczne dążące do dominacji ideologicznej, militarnej, gospodarczej i kulturowej nad globem prowadziły szczegółową politykę paszportową umożliwiającą albo uniemożliwiającą obywatelowi kontakt z przegrywającą częścią globu, co przybierało formę już to kary za niewłaściwe nastawienie ideowe, już to nagrody, już to służyło ekspulsji nieprawomyślnych osób poza granice państwa komunistycznego. Wstyd przyznać, że niekiedy polityka paszportowa miała na celu mrówczą robotę dostarczania „cennych dewiz”, reprezentowanych deficytowo w okresach, gdy impet gospodarczy bloku komunistycznego słabł na skutek dywersyjnych knowań bloku przeciwstawnego. Ale nie o tym będzie tutaj mowa, wszakże wchodzimy w wiek XXI w odmiennych okolicznościach historycznych.

Są i tacy, którzy tę odmienność kwestionują, twierdząc, że paszporty wkroczyły do Europy dopiero co w wieku XIX, a i okres dominacji mocarstwowej komunizmu nie zdążył się jeszcze na dobrą sprawę zakończyć, więc jakaś ciągłość przebiegu historii jest zachowywana; wprawdzie we współczesnej polityce paszportowej nie będzie już chodzić o ochronę robotników, ale raczej państwowe usiłowania ochronne obejmą ogół obywateli bez wyróżniania poszczególnych środowisk, warstw, czy też klas społecznych. Przyjmijmy zatem, że chodzi o dobro ogółu.

Paszport neuralinkowy
Elon Musk, założyciel neurotechnologicznej firmy Neuralink Corporation, już kilka lat temu przewidywał początek badań nad sprawnością interfejsu łączącego ludzki mózg z maszynami, ale na razie próby wypadły pozytywnie w eksperymentach, w których uczestniczyła tylko świnia Gertruda oraz przedstawiciel gatunku makaków, lecz przyszły sukces wszczepienia bardzo cienkich nici przewodzących do mózgu człowieka jest w tym przypadku raczej nieunikniony. Można przewidywać, że chętnych będzie więcej niż gotowych interfejsów neuronalnych, a zatem ich dystrybucja będzie musiała opierać się o paszport neuralinkowy. Tylko posiadacze paszportów będą mogli korzystać z podpięcia do sztucznej inteligencji, która otworzy przed nimi szanse ciągłego monitoringu i wskazywania w zindywidualizowany sposób dziedzin i działań, które będą im przynosić szczęście. W przeciwieństwie do paszportów, które można wprowadzać już dzisiaj, paszport neuralinkowy stanie się kiedyś wśród nich królem – paszportem do wszystkich innych paszportów.

Warto jednak spojrzeć na możliwości obecne i wskazać korzyści, jakie mogą z nich już teraz wynikać.


Paszport żywnościowy
Chodziłoby tutaj o paszport w postaci elektronicznej karty kredytowej służącej do zakupu jedzenia, ale niczego więcej. Oczywiście indywidualny paszport byłby skorelowany z wartością BMI danej osoby oraz ze wzorcem prawidłowego odżywiania się zgodnym z normami dla kobiet, mężczyzn i osób transseksualnych. Wydaje się, że przekształcenie kas fiskalnych w sklepach spożywczych na bardziej specjalistyczne i dostosowane do paszportów żywnościowych nie stanowiłoby w obecnej dobie większej przeszkody technologicznej. Rzecz jasna wcześniejsze precedensowe próby regulacji odżywiania się za pomocą prototypowych kartek na żywność stosowanych np. w PRL należy uznać za przedwczesne.


Paszport kulturowy
Na wzór paszportu żywnościowego możliwe będzie wprowadzenie paszportu regulującego dostęp do dóbr kulturowych – prasy, książek, filmów, spektakli teatralnych. Byłoby to rozwiązanie wysoce zindywidualizowane, najlepiej jeśli oparte o analizę danych werbalnych uzyskiwanych od danej osoby i analizowanych przez wyczuloną sztuczną inteligencję, a co więcej nie wprowadzające żadnych totalitarnych ograniczeń w dostępie do dóbr kulturowych. Dorobek światowy nie podlegałby żadnym ograniczeniom przez cenzurę, czy też zakaz publikacji, półki książkowe w księgarniach i bibliotekach zachwycałyby pełnią, a wszelkie funkcje ochrony prewencyjnej przejąłby paszport kulturowy.


Paszport prokreacyjny
Wydaje się, że cząstkowe prace nad tym paszportem są mocno zaawansowane, chociaż nazwa „paszport” nie jest jeszcze z nimi związana. Chodzi mianowicie o sprawiedliwą regulację urodzin, zapewniającą poziom demograficzny adekwatny do możliwości środowiska naturalnego, równouprawnienie wszelkiego rodzaju grup rodzinnych wobec dominacji prokreacyjnej płodnych par heteroseksualnych i promocję różnorodnych form zapłodnienia technologicznego sterowanego decyzjami sztucznej inteligencji. Tematyka ta podejmowana dotychczas fragmentarycznie w wielu przypadkach prowadziła do burzliwych, emocjonalnych dyskusji, które wyraźnie wskazują na konieczność wprowadzenia rozwiązań typu paszportowego.


Paszport eugeniczny zwany niekiedy zdrowotnym
Ostatni z anonsowanych tutaj projektów paszportowych obejmowałby regulację dostępności procedur medycznych w racjonalnej zależności od potencjału biologicznego i dbałości o zdrowie osób uprawnionych do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, a także ubiegających się o zaprzestanie leczenia. Precedensowe dyskusje toczone obecnie wokół tych tematów, prezentowanych oczywiście niespójnie bez przedstawienia wciąż jeszcze brakującego kompleksowego ujęcia problemu, potwierdzają, podobnie jak w przypadku paszportu prokreacyjnego, konieczność przyjęcia prędzej czy później rozwiązania typu paszportowego.


Z tego nader skrótowego wyliczenia problemów polityki paszportowej widać wyraźnie, że będzie ona wymagała jeszcze sporych starań i walki z siłami wstecznictwa i foliarstwa, że światopogląd tworzony prymitywnie na bazie ludzkiej metafizyki jeszcze niejednokrotnie zmierzy się ze światopoglądem naukowym sztucznej inteligencji, który jednak nieubłaganie zwycięży, ale nie w ramach międzynarodówki którejś z ludzkich klas społecznych, tylko w ramach powszechnej międzynarodówki wszelkich światłych umysłów.

Światłe umysły łączcie się!