Sztuczna inteligencja wchodzi nam przez okno do salonu, a my nic… Bo niby co mielibyśmy zrobić? Sprawa wydaje się trudna. Zacznijmy jednak od początku.

Dr Hans Moravec jest autorem wielu prac i projektów z zakresu informatyki i robotyki, a także pionierem w zakresie tzw. widzenia maszynowego1, kiedy to maszyna cyfrowa, a z nią robot, zaczyna imitować sposób obserwowania i radzenia sobie w środowisku fizycznym przez człowieka. Okazało się bowiem, że takie poruszanie się ze sprawnością dziecka uczącego się chodzić wymaga znacznie większej mocy obliczeniowej, niż analiza wielkiego arkusza kalkulacyjnego wypełnionego setkami, czy tysiącami danych. No to mamy już sedno paradoksu Moraveca2: analiza, którą nie wiedzieć czemu określono jako niskopoziomową danych percepcyjnych i motoryki ciała jest dla maszyny zadaniem niezwykle trudnym, podczas gdy tzw. analiza wysokopoziomowa, którą w Wikipedii przyrównano do rozumowania, jest czymś niewspółmiernie łatwiejszym.

A więc znaleźliśmy się w krainie paradoksów. Sztuczna inteligencja ze swoją siecią neuronalną wpisuje się od razu w środowisko wysokopoziomowych analityków i rozwiązuje z łatwością zadania ze studiów wyższych, chociaż chodzić nie potrafi. Dwuletnie dziecko ma sieć neuronalną lepszą od niejednej sztucznej inteligencji i umie chodzić, ale zagadnień statystyki i matematyki wyższej nie kuma. No i jak te dwie inteligencje ze sobą pogodzić? Jak umożliwić im porozumienie i jakie?

Ledwie dotknie się tych tematów, to wyskakują nie lada problemy psychiatryczne. Jeśli coś określimy jako wysokopoziomowe, a coś jako niskopoziomowe, to mamy od razu zarzewie potwornego konfliktu. Wystarczy przypomnieć historię rozmaitych rasizmów i podziałów kwitnących na ich glebie. Wystarczy że media społecznościowe, prasa i telewizja podzielą nas na zwolenników tego, co wysokopoziomowe i niskopoziomowe, a zaczniemy ze sobą walczyć. Zgnębieni zwolennicy wysokopoziomowej AI trafią do psychiatrycznych gabinetów między stojących w kolejce zwolenników niskopoziomowej inteligencji ludzkiej. Moravec tego nie przewidywał, ale codzienne doświadczenie człowieka XXI wieku już taką możliwość ukazuje.

Pogłębieniem tego konfliktu będzie dyskusja o prawie inteligencji do władztwa nad światem – prawie naturalnym inteligencji ludzkiej, czy prawie nienaturalnym AI, ale może też naturalnym? Które prawo jest wyższe? Jak zdefiniować to prawo wyższe, żeby na jego tle zarysować prawo niższe? Uff… Można to kontynuować w nieskończoność, ilość wariantów teoretycznych sporu nie przysporzy sztucznej sieci, jeśli wierzyć Moravecowi, najmniejszych kłopotów, za to sieci neuronalne psychiatrów z gatunku homo zapłacą nienaturalnym zmęczeniem… Kto nie wierzy, niech spojrzy do mini-encyklopedii PWN3, która zalicza właśnie prawo do branż zawodowych, które AI opanuje najmocniej.

Oczywiście tych branż jest znacznie więcej: IT, finanse, handel, HR, marketing, komunikacja, biblioteki i urzędy, itd., itd., co oznacza, że czeka nas społeczeństwo odpoczynku4, co może brzmi fajnie, ale dla psychiatrów oznacza rzesze bezrobotnych pacjentów, a zarazem osób nieudolnych w samodzielnym organizowaniu własnego czasu (przepraszam Wszystkich oburzonych moim sformułowaniem) – widziałem licznych pacjentów zadowolonych z odzyskania zdolności do pracy i wracających ochoczo do zorganizowanej wokół pracy struktury czasu i zajęcia. Psychiatrzy nie udźwigną tego problemu, ale skąd weźmiemy wystarczającą liczbę terapeutów zajęciowych. Co to jest ta „terapia zajęciowa”? A może nasze całe życie ma charakter terapii zajęciowej? Co to jest „pustka egzystencjalna”? Może się pojawić w momencie, gdy wszystkie zadania intelektualne wykonają za nas maszyny, przejmą precyzyjne planowanie, wynalazczość, kreatywność i twórczość, a nam pozostanie taniec i sport. I znowu pojawia się niepotrzebna polaryzacja, która nieustannie towarzyszy rozważaniom związanym z paradoksem Moraveca. A przecież jako psychiatra muszę nieustannie łagodzić rozliczne polaryzacje, a nie fundować sobie nowych.

OK. Czyli musimy kontrolować AI oraz sposób jej wdrażania, zapewniając również psychiatrom odrobinę komfortu. Proponowane są różne formy regulacji i to na szczeblach międzynarodowych – UE przygotowuje odpowiednie pakiety przepisów wskazujących, kto i na jakich zasadach może prowadzić badania nad inteligencją maszynową5, szykuje się międzynarodowy traktat w tej sprawie oparty o zalecenia ONZ i OECD, ale nade wszystko potrzebny jest standard moralny kreatorów SI. No i tutaj jesteśmy bardzo słabi, żeby nie powiedzieć bezradni. Nawet jeśli mamy prosty system nakazów, czy też zakazów, mówiących, jak ustrzec się od zła, np. w formie dekalogu, to przecież ludzka natura każdy z nich łamała i łamie. W przypadku inteligencji maszynowej taki system nie może być prosty, gdyż ilość przewidywalnych i obecnie nieprzewidywalnych zagrożeń jest niewyobrażalna… Puszka Pandory z energią atomową, to przy tej puszce było prawie nic.

Jestem głęboko przekonany, że już obecnie niezła setka informatyków pracuje po cichu nad tym, jak stworzyć ogólną sztuczną inteligencję (AGI)6 czyli wyposażyć tę obecną słabą AI w jakiś rodzaj świadomości. Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku Moravec widział to tak: „W wielu sprawach, Sztuczna, jesteś inteligentniejsza od dziecka, no ale dziecko to jest ogólna inteligencja i to wyhodowana w procesie żmudnej, długotrwałej ewolucji biologicznej, o której ty nie masz pojęcia.” Może to brzmieć uspokajająco, zwłaszcza jeśli przyjmiemy, że do wytworzenia świadomości konieczna jest długa droga za pomocą ciała (czy ciało to embodiment?) przez świat. Trudno w tym miejscu uwierzyć, że ta niezła setka informatyków pracujących po cichu nad wyposażeniem AI w świadomość zdecyduje się na tak żmudne rozwiązanie. Przychodzą mi do głowy różne fantazje, ale co ja tam będę podpowiadał…, w końcu psychiatria od dziesięcioleci stara się rozbudzać i z różnym skutkiem przywoływać świadomość. A co, jeśli AGI zostanie wyposażona właśnie z różnym skutkiem??

Problem świadomości zafascynował ostatnio fizyków.7 Związek fizyki kwantowej i świadomości jest znany od długiego czasu, a właściwie od chwili ustalenia, że nie da się określić położenia cząsteczki atomowej bez świadomego udziału obserwatora. Kolejny temat godny psychiatrii: czy bez świadomego obserwatora da się ukonstytuować rzeczywistość? Uff… Czyli znowu dwuletnie dziecko uzyskuje przewagę nad AI, a ta zgłasza się do psychiatry ze skargą, że nie może kreować rzeczywistości, chociaż może ją lepiej od dziecka mierzyć i przeliczać matematycznie. „Czy ja – już teraz AGI, czy wreszcie i kiedy nabędę wszystkie prawa człowieka? Za czym się pan opowiada, jako psychiatra?”

– Co to jest to wasze człowieczeństwo? Te tylko z rzadka wybijające się zdolności obliczeniowe?! Kopernik był tylko jeden.

– Ale dwuletnie dzieci są takie kochane.

Piśmiennictwo
1 https://pl.wikipedia.org/wiki/Hans_Moravec
2 https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Moraveca
3 Jackson Tom: Sztuczna inteligencja. PWN, Warszawa 2026.
4 ibidem
5 ibidem
6 https://pl.wikipedia.ohrg/wiki/Og%C3%B3lna_sztuczna_inteligencja
7 Musser George: Fizyka
na tropie świadomości. Copernicus Center Press, Kraków 2025.