Wystawa w Cogiteonie nosi szaleńczo odważny tytuł, zapowiadając dialog z pop-artem, dlatego wolę skromniejsze sformułowanie z handoutu (wręcznika) „O wystawie”: Imponująca ilość dzieł amerykańskiego artysty, czołowego przedstawiciela XX-wiecznej awangardy, prezentowana w Cogiteonie jest zaledwie namiastką jego bardzo płodnej twórczości. Tak określony cel wystawy brzmi lepiej i jest on dokładnie zrealizowany, poza tym wystawa pozwala poznać Warhola od strony prywatnej, włącznie z wysokością niebagatelnej sumy 3476,62$, jaką wybulił za leczenie od 03.06 do 28.06.1968 roku w Columbus Hospital w Nowym Jorku. Biorąc jeszcze pod uwagę pochodzenie rodziny Warhola z naszej części Europy – Mikov na Słowacji, znajdziemy się całkiem blisko artysty i nieco bliżej jego własnego dialogu z pop-artem.

Możemy teraz przejść do dialogu Warhola z pop-artem: dialog zikonizowany w formie znanych serigrafii, zwłaszcza kolorowe portrety Marilyn Monroe, jest tak intensywnie obecny w naszej kulturze wizualnej, że twórcy wystawy odwołali się raczej do koncepcji widzenia przez kolorowe filtry fotograficzne, ale może jednak przez filtry kolorowe wyobraźni dziecięcych, bo przypuszczam, że Warhol mógł rozumieć pop-art jako sztukę artystycznych dzieci.

Może o tym świadczyć podjęty przez niego dialog filozoficzny w formie wypowiedzi wprost na temat inkluzywności:

No i na dodatek ready-made też bywa piękny. Czemu nie?

A teraz pora na nasz dialog z pop-artem, szczypta autoironii nie zawadzi: my ludzie w pierwszej połowie XXI wieku to wszystko wiemy i rozumiemy, jesteśmy jak szczęśliwe dzieci, które żeglują po morzu powszechnego pop-artu, bo zmęczona inkluzywność zamieniła się w ogólnie dostępną ekskluzywność, z którą jest nam tak dobrze…

Rzuć okiem:

https://www.cogiteon.pl/edukacja/warhol