Książka mogłaby śmiało nosić tytuł – „Podręcznik inteligencji duchowej”, gdyż jej założenie jest tak obszerne i ambitne. Zohar definiuje inteligencję duchową, czy też duchowość, w sposób autorski, a do tego stara się o syntezę myśli Wschodu i Zachodu w oparciu o rozległą erudycję i znajomość źródeł, która stawia przed czytelnikiem spore wyzwanie, żeby nie powiedzieć utrudnienie lektury. Autorka wykształcona jako fizyk, filozof, psycholog i teolog sięga po dane ze wszystkich tych dziedzin od zjawisk fizyki kwantowej po doniesienia z zakresu neurofizjologii oraz szeroki obraz kulturoznawstwa.
Sam w sobie model inteligencji duchowej proponowany przez autorkę nie jest aż tak skomplikowany, ale zastosowane w nim elementy symboliczne owszem. Zacząć trzeba od kwiatu lotosu, który służy jako zasadniczy zrąb modelu, a zarazem graf, w który wpisuje się całość. Lotos oznacza czystość, dążenie ku górze, wyjście od błotnego podłoża i otwarcie kwiatu na światło słoneczne. Oczywistość, różnorodność i bogactwo znaczeń metaforycznych tego kwiatu dla czytelnika wychodzącego z gruntu europejskiego nie jest z pewnością tak jasna, jak dla mieszkańca Wschodu i buddysty. Robiąc ten delikatny przytyk pomijam oczywiście miłośników nenufarów Claude’a Moneta oraz wszelkich znawców metaforyki lilii wodnej w kulturze europejskiej, niemniej jednak w trakcie lektury spontanicznie sięgnąłem – do czego się przyznaję – po objaśnienia z innych źródeł, których w języku polskim nie brakuje. Dlaczego został wybrany lotos na figurę duchowej inteligencji, można zrozumieć, nawet jeśli nie jest to dla nas od razu przekonywujące.
Obok wertykalnych sensów kwiatu lotosu mamy również możliwość analizowania układu horyzontalnego, a tu autorka rozmieszcza celowo sześć płatków kwiatu, gdyż liczba sześć koreluje z ilością typów osobowości zawodowych opisanych przez amerykańskiego psychologa Johna L. Hollanda (1919-2008) i niejako potwierdzonych w systemie opisu i teście osobowości Myers-Briggsa. Psychologia preferencji zawodowych nie leży na pierwszej linii testów uprawianych przez psychologów klinicznych i znanych psychiatrom, a więc również tutaj spojrzenie do dodatkowej literatury może być przydatne przy analizie układu płatków lotosu w omawianym modelu inteligencji duchowej:
płatek 1 – osobowość konwencjonalna, naprzeciwko płatek 4 – osobowość artystyczna
płatek 2 – osobowość społeczna, naprzeciwko płatek 5 – osobowość realistyczna
płatek 3 – osobowość badawcza, naprzeciwko płatek 6 – osobowość przedsiębiorcza
Inteligencja miałaby polegać nie na podkreślaniu różnic, tylko na łączeniu, na syntezie tego, co zróżnicowane, na wzajemnym uzupełnianiu się nie tylko cech przeciwstawnych Hollanda, lecz również cech pochodzących z różnych płatków. Inteligencja duchowa jako pomysł na rozszerzanie, dobudowanie, czy też uzupełnianie rysów osobowości w naszych wysoce narcystycznych i nastawionych na narcystyczne wyodrębnienie czasach wydaje się czymś sensownym. Podobnie można oceniać oparcie tego modelu o psychologię preferencji zawodowych, co można rozumieć jako preferencję służby i użyteczności innym ludziom. Czy i jak daleko społeczeństwu, to trudno dość z książki Zohar wyczytać. Nie rozwodzi się ona nad pojęciem „sacrum”, ani nad pojęciem „duszy”, ani nad kwestią istnienia określonego porządku wszechświata, choć naszą kulturę nazywa „kulturą duchowego otępienia”. Tęsknota za jednią, za złączeniem z rzeczywistością, za stopieniem z Sensem jest w tej książce wyrazista.
Autorka wymaga, aby cały wyodrębniony i opisany już model inteligencji duchowej (Lotos Jaźni) nieustannie pogłębiać, wzbogacać samoświadomość, poznawać swoje najgłębsze motywy, reagować na to, co jest w głębi jaźni, dostrzegać i przekraczać trudności, nie krzywdzić, wyróżniać się z tłumu inteligentnym podejściem do śmierci i religii, dostrzegać, że wszystko ze wszystkim jest powiązane.
No cóż, aż chciałoby się dotknąć kolejnych tomów takiej książki…
Z drugiej strony przychodzą mi do głowy różne myśli wskazujące na to, że próby zdefiniowania inteligencji duchowej, a zwłaszcza rozpropagowania tego typu pojęcia doprowadzały wcześniej do zapisania paskudnych kart historii. Czyli co? Oczywiście z poszukiwania ani z pisania książek nie należy rezygnować, ale w przypadku tego tematu zalecana jest daleko idąca ostrożność i pokora.
